Słowo o mnie

    Tak sobie myślę. Co ja mam napisać o sobie, czyli o kimś, o kim pewnie nikt nie słyszał. Nikt też nie będzie interesował się moją osobą na tyle by czytać, gdzie się urodziłem, jak uchowałem i jaki mam numer buta ;).
 
    Napisałbym "Tomasz Mariański" i to by chyba w zupełności wystarczyło, bo po co więcej? No ale pracę domową odrobić trzeba. Prócz tego, co widz już wie dodam, że lotnictwo to moja pasja od wczesnego dzieciństwa (no może pierwszą pasją były dinozury, ale gdy dowiedziałem się, że rodzice nie kupią mi "tirexa", postanowiłem latać). Pierwszym stopniem mojego lotniczego wtajemniczenia było szybownictwo, którego podjąłem się w Aeroklubie Białostockim w wieku 16 lat. W mękach i bólu finansowej posuchy licencję uzyskałem po chyba 6 sezonach. Tak, taki myk jest wykonalny.
 
    Od niedawna spełniam się jako paralotniarz. Od niedawna, bo pisząc ten tekst ledwo co nogi odpoczęły po ostatnim lądowaniu w ramach kursu. Czytając to, można dojść do wniosku, że chyba troszku z dupy strony się do tego zabieram. Szybowce, a potem glajty? Yyy... no :). Niech będzie i tak, ale pomimo faktu, że paralotniarstwo to najtańszy sposób latania, jest to dla mnie najprzyjemniejszy sposób latania. Człowiek jest wtedy najbliżej żywiołu i najbliżej egzystencji ptaka. Jako, że mam porównanie, dodam że szybownictwo to nie do końca takie latanie, jakie upodobały sobie ptaki. Nadal jest grupa pilotów zapaleńców, którzy upierają się, że latanie samolotem z zamkniętą owiewką to już nie jest to. I poniekąd jest to prawda.
Wybrałem paralotnie również dlatego, że jest to w pełni prywatny sprzęt, hangar w plecaku, pod którym nie stoimy w kolejce Bóg wie ile czasu, nie wypełniamy kilogramów dokumentacji. Po prostu rozkładamy szpej, podpinamy się i lecimy. Tego też życzę wam wszystkim Lotnicy, mniej czekania, więcej latania!
    Fly-Video. Samo w sobie jest sposobem na moją samorealizację, bo oprócz latania, lubię dzielić się tym, co kocham, a przez to napędzam się jeszcze bardziej, by robić co robię. Takie perpetum mobile ;). Nie wymagam od siebie by Fly-Video stało się jakąś wielką marką, która wyznacza standardy i ściga się z liderami w branży. Nie ukrywam, wizja zarabiania na lataniu jest kusząca (co jest zrozumiałe), ale raczej nierealna, a przynajmniej w ciągu najbliższych 5 lat. Może kiedyś, pewnie pod inną banderą i w ramach trochę odmiennej działalności.
 
    Do rzeczy. Fly-Video bo chcę promować paralotniarstwo i tak już mam, że lubię latać z kamerą i aparatem, a przy tym udzielać się gdzie się tylko da ;).